Szukaj na tym blogu
piątek, 10 lutego 2012
Sposoby na elewacje
Kupiłeś dom? Chcesz go wykończyć? A może to dom wykańcza Ciebie? Poczytaj jakie są sposoby na elewację budynku. Może ułatwi Ci to decyzje. Na pewno przynajniej określi wstępnie jakie masz możliwości i jakie są obecnie trendy.
Zapewnie nie raz zastanawialiśmy się jak wykończyć elewację budynku. Jest obecnie wyjątkowo dużo rozwiązań. Popularne są np. elewacje drewniane. Czy są one jednak wytrzymałe? Warto pomyśleć, że największą wytrzymałość mają kamienie. Dlatego też powinniśmy szukać kamieni do wykończenia elewacji domu.
Co wybrać?
Oczywiście jeśli wybierzemy się do sklepu z elementami wykończenia wnętrz będziemy zaatakowani nadmiarem produktów, kolorów, rodzajów i struktur. Każdy sklep chce zaoferować inne i ciekawsze rozwiązania. Klienci natomiast szukają czegoś co oprócz ciekawego efektu końcowego, zaoferuje również trwałość i jakość. Niezwykle cenny i poszukiwany jest w ostatnich czasach kamień. Szczególnie jeśli chodzi o takie jego gatunki jak marmur czy granit. Nie trudno się przekonać jak szeroką ofertę na kamień elewacyjny oraz płytki elewacyjne oferują sklepy zarówno internetowe jak i te tradycyjne. Oferta jest niezwykle szeroka i bogata.
Jaki materiał na elewację?
Musimy się przygotować na to, żeby szukać materiału przede wszystkim odpornego na czynniki pogodowe. Elewacja domu narażona jest na słońce, mróz, śnie ale także na przypadkowe uszkodzenia mechaniczne. Płytki z granitu, łupek granitowych czy marmuru zapewniają i gwarantują nie tylko efektywność ale i efektowność. Dlatego też warto wykorzystać granit do wykańczania w zasadzie nie tylko samych elewacji. Pamiętajmy, że granit sprawdza się idealnie również w domu. Wiele osób poszukuje płytek granitowych na podłogi, parapety czy schody. Sprawdźmy jakie płytki elewacyjne oferuje pobliski sklep. Granitowa elewacja to bez wątpienia niebanalne rozwiązanie.
Zalety zlecania usług przez Internet
Internet niemal całkowicie zawładnął życiem wielu z nas. Za jego pomocą docieramy do interesujących nas informacji, załatwiamy wiele spraw urzędowych, płacimy rachunki, a nawet robimy zakupy. Jest to zatem idealne narzędzie dla tych, którym brakuje czasu w codziennym życiu na wykonanie wyżej wymienionych czynności w tzw. świecie realnym.
Szał internetowych zakupów już dawno za nami. Obecnie są one tak popularne, że często staja się jedynym sposobem nabywania towarów.
Obecnie firmy świadczące różnego rodzaju usługi korzystają z możliwości promocji w sieci, gdyż dzięki temu mogą dotrzeć do szerokiego grona odbiorców i tym samym pozyskać nowych klientów.
Coraz więcej osób przekonuje się również do tego, iż w sieci można w wygodny i szybki sposób znaleźć dostawcę rozmaitych towarów i usług. W końcu nie wychodząc z domu możemy załatwić kredyt na nowe mieszkanie, umieszczać zlecenia remontowe i tym samym otrzymać oferty wielu firm dla porównania.
Rzetelność firm w sieci
Jeśli mamy obawy co do wiarygodności i rzetelności firm znalezionych w sieci, z którymi nie mieliśmy okazji spotkać się i porozmawiać „na żywo”, możemy sprawdzić danego przedsiębiorcę szukając opinii na jego temat w sieci. Często firmy, którym zależy na budowaniu pozytywnego wizerunku oraz wiarygodności pozwalając swoim klientom wystawić na swojej stronie opinię na temat świadczonych usług. Wiele portali zrzeszających firmy w danej branży posiada również systemy komentarzy, poprzez które można podzielić się swoimi odczuciami na temat firm, z usług których korzystaliśmy.
Szybki serwis
Internet jest również doskonałym sposobem na znalezienie fachowca w razie wystąpienia awarii urządzeń lub instalacji w naszym mieszkaniu czy biurze. Możemy więc szybko zamówić serwis klimatyzacji, gdy nasze urządzenie przestanie działać w najbardziej upalny dzień lata lub wezwać hydraulika do cieknącego kranu. Wiele portali posiadających bazę firm umożliwia szybki kontakt z firmami świadczącymi interesującą nas usługę poprzez formularz kontaktowy , co jest przydatne zwłaszcza w przypadku, gdy nie mamy czasu na przeszukiwanie sieci w celu znalezienia odpowiedniego fachowca w naszej okolicy.
Kolejną pozytywną stroną korzystania z Internetu w celu dotarcia do konkretnego usługodawcy jest fakt, iż może się zdarzyć, że będziemy potrzebowali zlecić usługę, która świadczy niewiele firm, a więc znalezienie w naszej okolicy odpowiedniego wykonawcy drogą tradycyjną może okazać się dość trudne. Za pomocą Internetu możemy łatwo wyszukać firmy, które wykonują konkretne usługi w określonej przez nas lokalizacji. Może tak być w przypadku potrzeby zlecenia serwisu nietypowego sprzętu, jak, urządzenia gastronomiczne używane w restauracjach, czy hotelach, naprawa maszyn czy linii technologicznych, na wykonanie których firma musi posiadać odpowiednie certyfikaty i uprawnienia.
Jak widać Internet otwiera przed nami coraz więcej możliwości. Już teraz możemy w ciągu zaledwie kilku minut znaleźć potrzebne nam informacje, zlecić wykonanie niemal każdej usługi oraz zakup praktycznie każdego produktu.
W ten sposób oszczędzamy nie tylko pieniądze, gdyż mamy możliwość wybrania najbardziej atrakcyjnej cenowo oferty, ale również nie tracimy czasu na długie poszukiwania odpowiedniej firmy w naszej okolicy.
Malowanie w domu - jak się to robi ?
Generalnie większość właścicieli mieszkań i domów ma wyobrażenie o tym co trzeba zrobić aby odświeżyć ściany po kilku latach mieszkania. Trzeba wynieść lub zabezpieczyć meble, zdjąć ze ścian co się da i położyć nową farbę. Jak samemu zrobić to wygodnie, sprawnie i zaoszczędzić znaczne kwoty na malarzach? Poniżej praktyczne wskazówki
Na wstępie chciałbym podkreślić , że możemy sobie oszczędzić istotnych wydatków na zatrudnianiu malarzy i kupowaniu farby o komputerowo ustalonym kolorze jeśli tylko nie jesteśmy całkowicie zagonieni pracą zawodową, dysponujemy jednym lub dwoma wolnymi weekendami i odrobiną ochoty. Dobrze też jest móc podzielić malowanie przykładowo parteru domu na dwa etapy np. w jeden weekend salon z kuchnią, a w drugi np. łazienka, korytarz i ewentualna sypialnia. Łatwiej będzie nam zorganizować robotę i rodzinie przeżyć. Taki układ umożliwia przesuwanie mebli lub przenoszenie rzeczy w obrębie kilku metrów jednej kondygnacji bez uciążliwego biegania po schodach. Choć niewątpliwie najlepiej robić malowanie gdy rodzina wyjeżdża na urlop lub długi weekend z dziadkami.
Zaczynamy zatem od wyniesienia lub przesunięcia ciężkich mebli do sąsiadujących pomieszczeń. Jeśli łóżka czy szafy nie można zabrać gdzie indziej, zabezpieczamy je folią malarską, jeśli tą najcieńszą to co najmniej dwukrotnie złożoną (łatwo się dziurawi). Opróżniamy pokój także możliwie z wszelkich pozostałych sprzętów. Zdejmujemy firankę i zasłony wraz z karniszami oraz ewentualne rolety materiałowe wewnętrzne. Tutaj praktyczna uwaga. Zdemontujmy tylko łatwo do zdjęcia części karniszy i mechanizmu rolet. Stratą czasu jest całkowite wykręcanie wsporników wraz ze śrubą mocującą do ściany. Często śruby te ciężko się odkręcają i po paru próbach główkę śruby mamy „wyrobioną” więc ciężko będzie ją w ogóle odkręcić. Zamiast pocić się i rzucać mocne słowa zostawmy je w spokoju. Nasz syn, wnuk lub przyszły właściciel „lokalu” też musi mieć coś do roboty. Wsporniki wygodniej jest zabezpieczyć taśmą malarską. Po malowaniu szybko ją zdejmujemy i równie szybko zakładamy karnisze. Podobnie jest z włącznikami, gniazdkami elektrycznymi i wszelkimi innymi trudnymi do ściągnięcia ze ścian przedmiotami. Lampy na suficie także broń Panie Boże nie ściągamy (porażenie prądem zdarza się nawet najbardziej pewnym siebie, domorosłym fachurom). Robimy tak: dookoła krawędzi mocowania lampy przy suficie (na ogół jest to okrągły płaski „spodek”) lepimy szeroką taśmę malarską (5 cm) tak aby część taśmy wystawała wolna w dół. Wtedy do wystającej części taśmy przylepiamy ucięty kawałek folii malarskiej (lub odpowiedniej wielkości przeźroczysty worek foliowy) tak aby otoczyć nim całą lampę z góry na dół (brzegi osłony z folii też sklejamy ze sobą aby się lampa nie odkryła). A więc lampę też już mamy zabezpieczoną przed zachlapaniem. Trudniejszy przypadek stanowią kinkiety. Pozostawienie ich na ścianie znacznie utrudnia szybkie malowanie ściany wokół nich. Te lampy zatem lepiej całkowicie ściągnąć - są na ogół na wysokości twarzy więc się nie umęczymy jak z lampą sufitową.
Następnie praktycznym posunięciem jest ściągniecie skrzydła drzwi z zawiasów i bezpieczne ich odstawienie ich do innego pomieszczenia. Dzięki temu drzwi się nie pobrudzą i nie będą zawadzać w trakcie malowania. Kolejnym etapem jest zabezpieczenie kawałkiem folii malarskiej i taśmy malarskiej parapetów i grzejników, oraz samej taśmy - brzegów okien, futryny drzwi, listwy przypodłogowej i ścian na styku z sufitem (o ile ściany mają inny kolor niż sufit). Na podłodze możemy już rozłożyć mocną folię malarską (lub droższą „plandekę” malarską).
Właściwie moglibyśmy już przystąpić do samego malowania lecz aby rzecz poszła sprawnie, teraz właśnie musimy dobrze obejrzeć fakturę ścian i sufitu. Jeśli są w nich dziury, nierówności, odpadający tynk lub miejsca zanieczyszczone klejem (np. po zdarciu naklejek lub innych ozdób ściennych) to w miejscach tych musimy przy pomocy sztywnej szpachelki zeskrobać cały brudny lub słabo trzymający się tynk. Jeśli powstałe dziury do zaszpachlowania są głębsze niż 5 mm najlepiej w pierwszej kolejności zasmarować je gipsem lub tynkiem gipsowym a gdy wyschnie tj. po min. kilku godzinach (za wyjątkiem gipsu szybkoschnącego) masą szpachlową. Najlepiej posłużyć się do tego celu gotowymi (bez rozrabiania w wodzie) masami akrylowymi. Po wyschnięciu trzeba szpachlowane miejsca gładziutko wyszlifować. Można do tego użyć papieru ściernego lecz jeszcze lepszy jest rodzaj małej „pacy” do szlifowania, na którą zakłada się rozciągnięty pasek drobniutkiej siatki do szlifowania. W marketach budowlanych lub sklepach z farbami jest spory wybór tego rodzaju produktów. A zatem gdy ściany mamy już naprawdę przygotowane.
Pozostaje malowanie. Zaczynamy od szybkiego pomalowania tylko silnie pobrudzonych miejsc (przy włącznikach, w ciasnych korytarzach, przy kominku itp.) oraz miejsc szpachlowanych. Jest to niezbędne gdyż bez tego wstępnego malowania ww. miejsca odróżniały by się odcieniem od reszty ściany po malowaniu zasadniczym. Gdy ściany schną my możemy w tym czasie pomalować sufit. Ponieważ sufit na ogół chcemy mieć biały wystarczy tylko dobrze rozmieszać farbę w wiadrze. W amatorskich warunkach najlepiej zrobić to przy pomocy wiertarki zaopatrzonej w mieszalnik tj. pręt metalowy z rodzajem „koszyka” na końcu. Mieszalnik ten za małe pieniądze także dostaniemy w marketach budowlanych i sklepach z farbami. UWAGA! Nie wolno się pomylić i kupić mieszadła do zaprawy – to ciężki sprzęt o dużym oporze kręcenia - wiertarka szybko wysiądzie. Musi to być mieszalnik do wiertarki i do farby. Po założeniu mieszalnika do wiertarki wkładamy go do wiadra z farbą i kręcimy minutę lub dwie w lewo i prawo. Potem aby wygodnie zmyć farbę z mieszalnika najlepiej włożyć go do drugiego wiadra z samą wodą i ponownie zakręcić w obie strony. Dzięki temu farba nie zaschnie i nie musimy biegać z ociekającym mieszalnikiem do łazienki. Rozmieszaną farbę najlepiej przelać do wcześniej zakupionego prostokątnego wiadra malarskiego na farbę, do którego wstawiamy specjalną kratkę malarską. Służy ona do zebrania z pędzla lub wałka nadmiaru farby po ich zamoczeniu w tejże właśnie. Niewielka inwestycja w wiadro malarskie się opłaci, gdyż wygodnie wchodzi do niej wałek (w odróżnieniu od wiader okrągłych).
Wałek polecam do wszelkich powierzchni większych niż kilka metrów kwadratowych – praca pójdzie szybciej. Aby sprawnie nałożyć farbę na górne części ścian i sufit, do wałka należy dokupić trzonek teleskopowy (rurka w rurce z końcówką do założenia na trzonek wałka). Za to potem idzie migiem. Po wydłużeniu trzonka bez problemu i latania po drabinach wymalujemy wałkiem sufit. Ściany też pójdą bardzo szybko. Ważne tylko aby daną płaszczyznę, na której nie ma krawędzi lub załamań (cały sufit lub jedna ściana) wymalować szybko zanim wyschnie farba nałożona na początku tej płaszczyzny. Przy czym kanty miedzy ścianami lepiej wymalować dużym pędzlem i zanim farba wyschnie resztę powierzchni wałkiem. Ważne też aby po wyschnięciu sufitu, jego brzegi zabezpieczyć taśmą malarską (farba z kolorem ze ścian nie ubrudzi nam sufitu). Co do ścian to istotna jest kwestia zabarwienia farby białej na żądany przez nas kolor. Można oczywiście zapłacić ciężkie pieniądze za komputerowo sterowane przygotowanie farby w odpowiednim kolorze. Lecz jest też sposób o wiele prostszy. Wystarczy na stoisku lub w sklepie z farbami kupić barwniki/koloranty, wlać je do farby białej i dokładnie wymieszać przy użyciu ww. mieszalnika z wiertarką. Pojemnik barwnika wystarczający do zabarwienia wiadra 10 litrów farby kosztuje pięć lub ciut więcej złotych a paleta dostępnych w sklepach kolorów, powinna zaspokoić gusta każdego inwestora. Co więcej przy użyciu odpowiednich kombinacji barwników, „fabryczne” kolory można samemu „ocieplać” np. żółtym lub ochładzać np. niebieskim. Gdy chcemy sprawdzić jak kolor naprawdę będzie wyglądał na ścianie, malujemy mały placek w miejscu niewidocznym na co dzień np. za szafą, za łóżkiem. Następnie aby nie tracić niepotrzebnie czasu, suszymy go kilka minut suszarką do włosów. Wtedy widać jak ściana będzie wyglądać na finale. To naprawdę fajna zabawa. Można się wykazać i uzyskać świetną satysfakcję gdy widoczny będzie efekt końcowy po skończonej robocie.
Jeśli po jednokrotnym nałożeniu i wyschnięciu farby widoczne są smugi, niejednolity kolor lub inne defekty trzeba nanieść kolejną warstwę przykładając się nieco solidniej do precyzji wałkowania. Na tynkach całkowicie nowych, nigdy nie malowanych oraz starych, zniszczonych, przed zasadniczym malowaniem farbą należy tynk zagruntować tzn. zamalować dostępnym w sklepach gruntem malarskim rozcieńczonym pół na pół z woda lub farbą.
Gdy malowanie jest skończone myjemy bardzo dokładnie wszystkie wiadra i narzędzia (wałek kręcimy pod ciepłą wodą tak długo aż zacznie lecieć z niego czysta woda), ściągamy wszystkie zabezpieczenia z taśmy i folii i porzucamy je na folii kryjącej podłogę. Możemy teraz kilkoma sprawnymi ruchami zwinąć folię z podłogi, wyrzucić ją i mieć pokój gotowy do założenia drzwi i uzbrojenia ścian z powrotem w karnisze, kinkiety itp. Idzie to szybko. Warto jeszcze tylko sprawdzić czy są miejsca wymagające doczyszczenia mokra gąbką.
Piękny żywopłot – sam zakładam i pielęgnuję
Jeśli patrząc na istniejące żywopłoty zastanawiacie się jak ludzie to robią, że krzaki rosną równo jak pod sznurek, przeczytajcie kilka poniższych wskazówek.
Kwestią indywidualnego wyboru jest z czego chcemy mieć żywopłot. Bardzo często są to tuje np. tzw. szmaragd, cis lub zwykła tuja (żywotnik zachodni). Często bywa to także ligustr. Czasem inwestorzy decydują się także na inne krzewy a nawet drzewka liściaste (np. grab). Jednak żywopłot z iglaków ma tę zasadniczą zaletę, że nie zrzuca liści na ziemię (jego igły wtedy tylko brązowieją) i pełni swą funkcję przez okrągły rok. Stąd ogromna popularność tui w tym zastosowaniu.
Z sadzeniem sprawa jest właściwie wyjątkowo prosta. Trzeba wykopać dołek i posadzić zakupione rośliny. Aby jednak rośliny w żywopłocie rosły nam równiuteńko i stanowiły dobrą osłonę jako właśnie „żywy-płot” trzeba posłużyć się prostym lecz skutecznym sposobem. Mianowicie dołki trzeba wykopać w równych i ściśle określonych odległościach od siebie oraz granicy działki (wzdłuż której chcemy mieć żywopłot). Zachowanie tych odległości jest bardzo ważne. Rośliny musza mieć miejsce na wzrost wszerz i mimo, że po wsadzeniu krzewów młodych, prosto ze szkółki, początkowo niczego nie będą zasłaniać to gdy urosną po kilku latach, „zamkną” przestrzeń między sobą oraz granicą z sąsiadem. Dlatego też ważne jest zachowanie odległości od granicy aby w przyszłości gałęzie nie wchodziły na teren sąsiada. Przykładowo przy tujach (ale i większości roślin sadzonych na żywopłot) dołki powinny być wykopane w odległości 70 cm od linii granicy działki i 80 cm od kolejnej rośliny. Na etapie sadzenia także trzeba sprawdzić czy pień krzewu zachowuje ww. odległości. Najprościej wyznaczenie punktów na dołek a następnie kontrolę położenia pnia krzewu przeprowadzić z pomocą jednego kijka o długości 70 cm i drugiego o długości 80 cm. Krótko mówiąc zaczynając od punktu startu przykładamy kijek od długości 80 cm od prostopadłej granicy działki i jednocześnie kijek o długości 70 cm od granicy wzdłuż której wyrośnie żywopłot. W miejscu gdzie zetkną się ich końce kładziemy kamyk i kopiemy dołek zachowując równe odległości z każdej strony dookoła. Aby zapewnić szybki wzrost młodej roślinie wskazane jest aby dołek miał głębokość dwóch szpadli. Wtedy na spód wrzucamy trochę ziemi i ewentualnie dobrze rozłożonego obornika, mieszamy ze sobą i wysadzamy w to roślinę z doniczki. Dosypujemy jeszcze ziemi, udeptujemy, podlewamy dobrze kilka razy.
Żywopłot już rośnie, zabawa jednak dopiero się zaczyna. Musimy przecież dbać o to aby krzaki rosły najszybciej i wyglądały najładniej jak to możliwe. Najważniejsze są dwa zabiegi. Podlewanie i nawożenie. Z nawożeniem sprawa jest niezbyt skomplikowana. W sklepach ogrodniczych lub działach ogrodowych marketów budowlanych wybór nawozów do iglaków innych typów roślin jest wystarczający. Wystarczy stosować się do instrukcji podanych na opakowaniach. Zazwyczaj nawozimy raz wczesną wiosną i latem co najmniej raz. Ponieważ przy większych ogrodach w żywopłocie rośnie na ogół kilkadziesiąt krzewów to samo nawożenie oznacza już trochę roboty. Z podlewaniem jest jej jeszcze o wiele więcej. W razie braku deszczu raz na tydzień żywopłot trzeba podlać zwłaszcza gdy jest młody. Większość ludzi ma dość po jednym razie z konewką. Podlewanie należy więc ułatwić poprzez chociaż częściowe jego zautomatyzowanie. Konkretnie służą do tego tzw. linie kroplujące, które po podłączeniu do kranu zapewniają odpowiednie dla krzewów i drzew podlewanie. Woda leci z nich malutkimi otworami i powoli dzięki czemu po min. pół godzinie są nasadzenia podlane głęboko i mocno. Większość linii kroplujących może być po prostu położona na ziemi a część także płytko zakopana. Gotowe zestawy linii kroplujących rurka plus tzw. reduktor (zapewniający odpowiednie dostosowanie prędkości przepływu wody przez linię) kupimy w ww. sklepach. Polecam dobre marki gdyż służą one wiele lat bezawaryjnie. Mają także szeroki wybór akcesoriów jak złączki, korki, trójniki wraz zaworami odcinającymi, uchwyty przytwierdzające linię kroplującą do ziemi itp. pozwala to budować dowolne kształty i połączenia linii. Zazwyczaj jeden reduktor (który wcześniej podpinamy do zwykłego kranu ogrodowego z pomocą kawałka węża i szybkozłączki) może zasilać linię o długości do 50 metrów w jednym kierunku. Koszt linii kroplującej o długości np. 100 m wraz z akcesoriami zaczyna się na aukcjach internetowych od ok. 100 zł ale proszę mi wierzyć - ratuje nam czas i siły oraz naturalnie nasz żywopłot. W razie braku deszczu po prostu podłączamy linię do kranu i czekamy aż system zrobi robotę za nas.
W ramach zabiegów pielęgnacyjnych warto wspomnieć jeszcze o przycinaniu żywopłotu. Po kilku latach gdy krzewy znacznie zwiększą swoje rozmiary można zacząć pracować nad ich kształtem. Jest tu spora dowolność sposobów. Co do cięcia bocznego najprostsza jest oczywiście pionowa płaszczyzna – uzyskamy dosłowny efekt ściany. Natomiast cięcie czubków tuj polecam nie prędzej niż po pięciu latach. Osoby, którym zależy na szybkim wyrośnięciu tuj powinny wiedzieć, że przycięcie czubka na wiosnę spowoduje lepsze rozkrzewienie na boki lecz spowolnienie wzrostu do góry.
Sam zakładam trawnik
W jaki sposób zakłada się trawnik? W jaki sposób zrobić to samodzielnie i uniknąć niepotrzebnych błędów. Poniżej praktyczny przewodnik po zagadnieniu krok po kroku.
Wielu świeżo upieczonych właścicieli domów z kawałkiem działki marzą o jak najszybszym założeniu pięknego gęstego trawnika. Jeśli wcześniej nie mieli do czynienia z uprawianiem ogrodu, zastanawiają się jak właściwie się to robi i czy powinni wynająć do tego „profesjonalną” firmę. Otóż jeśli mają na uwadze oszczędności i trochę zapału do pracy to z pomocą poniższych wskazówek mogą śmiało podziękować firmom zakładającym ogrody.
Co więcej ich trawnik po niedługim czasie będzie się prezentował o wiele ładniej od tych wykonanych przez „zawodowców” (no może za wyjątkiem trawników „z rolki” – ale to jest zabawa w zupełnie innym przedziale finansowym ). Dlaczego ? A dlatego, że jak zwykło się mówić „Pańskie oko konia tuczy”. Firma zawsze się śpieszy i robi wszystko dla maksymalizacji zysku. Surowców używa najtańszych a prace wykonuje na wyścigi. Sami możemy wykonać wszystko w odpowiednim tempie i z należytą dokładnością a część zaoszczędzonych na „fachowcach” pieniędzy przeznaczyć na lepsze nasiona lub nawóz.
Wyznaczenie przestrzeni i kształtu trawnika jest indywidualną sprawą każdego „inwestora”. Zazwyczaj fajnie wygląda fragment pięknego gęstego trawnika przed domem i spora jego płachta widziana z salonu i/lub tarasu. Jeśli ten etap mamy za sobą bierzemy się za konkrety.
Wykonanie trawnika dobrze jest zacząć od przygotowania gleby. Trawa nie wymaga świetnej gleby choć oczywiście na ziemi żyźniejszej urośnie ładniejsza. Najistotniejsze jest aby gleba nie była ani zbyt piaszczysta ani z byt gliniasta. Na piaszczystej będzie rzadka, słaba i trudna do podlania (woda zaraz będzie uciekać w głąb ziemi). Na zbyt ciężkiej glebie trawa też nie rośnie zbyt silna i będzie zanadto mokro w razie dłuższych opadów. Na glebę gliniastą dobrze zatem nawieźć trochę piasku i wymieszać grabiami lub glebogryzarką. Analogicznie w przypadku gleby piaszczystej trzeba kupić trochę żyznej czarnej ziemi i także wymieszać. Po wpisaniu w wyszukiwarce internetowej hasła „ziemię sprzedam” lub „ziemia z transportem” wyskoczą nam zapewne oferty z okolicy. Ewentualnie należy rozpytać się wśród sąsiadów. Glebogryzarkę można wynająć w wypożyczalni maszyn budowlanych i/lub sprzętu ogrodniczego. Jeszcze jedna istotna uwaga. Jeśli tylko ogromnie nam się nie śpieszy pozwólmy przygotowanej ziemi wydać swoje „naturalne” owoce przez kilka tygodni. Gdy chwasty już wzejdą należy opryskać je silnym środkiem chwastobójczym (nie chciałbym robić jakiejś reklamy ale jedyny znany mi środek o 100% skuteczności to Roundup). Dzięki temu w przyszłym trawniku będzie o wiele mniej chwastów (przynajmniej na początku jego życia).
Kolejny etap to obrzeże trawnika. Dobrze zrobione obrzeże nie tylko zabezpiecza przed „wychodzeniem” w przyszłości trawy poza pożądany przez nas obszar (na sąsiadujących rabatach lub innych dekoracyjnych fragmentach trawa staje się chwastem) lecz także posiada walor dekoracyjny. Do najpopularniejszych stosowanych obrzeży należy „rollboarder” czyli mini palisadka z drewnianych kołków. Jakkolwiek wygląda ładnie to jednak wymaga sporo pracy przy impregnowaniu przed zgniciem – a i tak po kilku latach trzeba ją wymienić na nową. O wiele bardziej trwałym jest obrzeże wykonane z kostki brukowej lub granitowej – najlepiej aby komponowało się ono z elementami wystroju ogrodu. Kostka brukowa jest w zasadzie wieczna – materiał naturalny jest niezniszczalny i co ciekawe z czasem wygląda coraz ładniej (w odróżnieniu od kostki betonowej). Zainstalowanie obrzeży z kostki możemy zlecić brukarzom lub zrobić to samodzielnie. Jak ? Otóż na przebiegu rządka kostki, kopiemy rowek szerokości i głębokości jednego szpadla. Następnie wsypujemy tam mieszankę cementu i piasku pół na pół wykonując lekki stożek z najwyższym punktem w miejscu, w którym osadzimy kostkę. Kostkę osadzamy w rządku lekko wbijając ją młotkiem do montażu kafelków (na trzonku gruby obustronny obuch gumowy). Następnie stożek z mieszanki cementowo-piaskowej obsypujemy ziemią do dolnego brzegu kostki i zraszamy wodą. Po kilku dniach cement zwiąże i obrzeże mamy gotowe.
Teraz jedno z dwóch najważniejszych zadań. Dobre ubicie podłoża. Zaczynamy od bardzo dobrego przegrabienia i wyrównania terenu pod trawnik także grabiami. Na tym etapie można (choć nie jest to konieczne) dodać do ziemi niewielką ilość nawozu w celu wspomagania wzrostu nasion. Istotniejsze jest aby na gliniastych ciężkich glebach zadbać o ukształtowanie terenu zapewniające odpływ nadmiaru wody opadowej do wcześniej przygotowanego drenażu. Więcej na ten temat zawarłem w artykule „Sprawdzone sposoby na zdrenowanie mokrej działki”. Gdy ziemia jest już gładko wygrabiona ubijamy grunt do stopnia tak twardego jak to tylko możliwe. W tym celu polecam użyć walca stalowego do tzw. wałowania trawników. Jest to ciężki stalowy walec o długości 50-60 cm i średnicy min 30-40 cm. Wyposażony jest w ośkę, do której przymocowane jest ramię z uchwytem aby można było nim sterować tzn. pchać lub ciągnąć za sobą po ziemi. Walec wypełnia się wodą lub piaskiem dzięki czemu osiąga wagę co najmniej 100 kg. Walec można kupić w sklepach ogrodniczych i marketach budowlanych (można złożyć się z zaprzyjaźnionym sąsiadem). Można też podobnie jak glebogryzarkę wynająć z wypożyczalni sprzętu budowlanego/ogrodniczego. Aby dobrze ubić grunt musimy minimum trzykrotnie „przejechać” walcem grunt w jednym kierunku a następnie trzykrotnie w kierunku poprzecznym. To daje gwarancję, iż trawa będzie miała dobrą podstawę wzrostu a po deszczu woda nie będzie stała w dołkach (gdzie trawa zaniknie).
Drugi bardzo ważny krok to lekkie podlanie i zgrabienie powierzchni ubitej ziemi a następnie wysianie w nią nasion trawy. Jaką trawę kupić zależy od osobistych preferencji (dekoracyjna - słabsza lub np. sportowa - mniej piękna ale bardzo odporna na deptanie). Doradcy sklepowi na pewno pomogą coś wybrać z szerokiej oferty sklepów ogrodniczych i marketów budowlanych. Ważne jest aby przy wysiewie nasion nie żałować. Nie należy przesadzać ale spokojnie można zastosować dawkę dwukrotnie większą niż podaje przepis na opakowaniu. Warto przy tym skorzystać z siewnika - szerokiego wąskiego zbiornika na dwóch kółkach posiadającego szczeliny, którymi ziarno wysypuje się z prędkością zależną od nastawionej szerokości szczelin. Siewnik najbardziej opłaca się kupić gdyż służyć nam będzie wiele razy do nawożenia trawnika. Następnie nasiona mieszamy z podłożem poprzez ponowne dobre przegrabienie ziemi. Pozostaje solidnie zwałować ziemię ww. walcem w celu jej utwardzenia a następnie porządnie podlać. Dobrze jest podlać świeżo obsiany grunt jeszcze kilka razy w przeciągu kolejnych kilku dni. Po około tygodniu zaobserwujemy pierwsze cieniutkie wschodzące źdźbła. Później młoda trawka nabierze pięknego świeżozielonego koloru i będzie bardzo cieszyć nasze oko. Zanim zrobimy pierwsze koszenie trzeba kontynuować intensywne nawadnianie trawnika przez kilka tygodni.
Trawnik zasadniczo jest gotowy. Aby jednak przez długie lata zachował piękny kolor i gęstość należy wykonywać szereg zabiegów pielęgnacyjnych. To jednak zupełnie odrębny temat, na odrębny artykuł.
Na koniec dodam tylko, że w wyżej opisany sposób osobiście założyłem swój trawnik przed kilku laty i wygląda lepiej niż większość trawników po sąsiedzku wykonanych przez „firmy ogrodowe”.
Energia prosto z kwiatów
Przytulny dom często kojarzy się z pomieszczeniem, w którym znajdują się kwiaty doniczkowe. Są nie tylko ozdobą, ale również czymś, co żyje, co jest zależne od nas i czym należy się opiekować.
Kwiaty mają nie tylko znaczenie estetyczne. Każdy kwiat wydziela ponoć energię – dobrą lub złą. Wiemy to na pewno o drzewach – przytulanie się do brzozy niweluje złą energie i rozładowuje napięcia, kasztany położone pod łóżkiem pomagają zasypiać, rozluźniają i mają moc oczyszczającą. Cała homeopatia bazuje przecież na leczniczym wykorzystaniu roślin.
Każda roślina ma pewne właściwości, które wpływają na otoczenie. Kwiaty w mieszkaniu oczyszczają i nawilżają powietrze. Dzięki fotosyntezie filtrują powietrze w mieszkaniu i pozwalają pozbyć się szkodliwych substancji. Dostarczają nam również czystego tlenu. Dlatego im więcej kwiatów w pokoju, tym lepiej dla nas. I nie są to jedynie ludowe wierzenia. Badania w kierunku sprawdzenia, czy rośliny faktycznie rozkładają szkodliwe substancje znajdujące się w ich otoczeniu, przeprowadziło z pozytywnym skutkiem NASA.
Rośliną, która pozytywnie wpływa na nasz organizm jest paproć. To najczęściej spotykany kwiat doniczkowy w naszych domach. Jest łatwa w utrzymaniu, niewymagająca specjalnych warunków i po prostu ładna. Według znawców tematu pozytywna energia, którą wydziela płynie przez korzenie po liście i rozchodzi się wirowo na zewnątrz. Wpływa szczególnie dobrze na osoby pracujące umysłowo – pomaga się skupić i uspokaja. Rozkłada szkodliwe związki chemiczne i jonizuje ujemnie powietrze.
Kwiaciarnie oferują szeroki wybór kwiatów. Kupując roślinę do mieszkania powinniśmy najpierw zasięgnąć opinii specjalistów. Według znawców feng shui – wschodniej sztuki aranżacji przestrzeni, istotne są kształty samych liści. Te, które posiadają cienkie i miękkie liście wydzielają energie łagodne, twarde i szpiczaste pobudzają do działania i chronią przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi. Bluszcz na przykład rozkłada aldehyd mrówkowy, dzięki czemu świetnie filtruje powietrze, pobudza i dodaje optymizmu. Są również takie rośliny, które działają negatywnie np. kaktusy. Choć wyglądają ładnie i cieszą oczy, ponoć wydzielają energię negatywną.
Jak wybrać rodzaj dachu do domu jednorodzinnego?
Jednym z najważniejszych elementów w konstrukcji budynku jest dach. Jego podstawową funkcją jest ochrona przed działaniem czynników atmosferycznych. Kształt i kolor dachu znacząco wpływa także na wygląd domu jednorodzinnego. Poza tym od konstrukcji dachu zależy wielkość powierzchni użytkowej na poddaszu.
Wymagania formalne obowiązujące na działce
Pierwszym krokiem przed wyborem projektu domu jednorodzinnego jest uzyskanie warunków zabudowy działki. W nich bowiem zostały określone wymagania formalne obowiązujące na działce. Precyzują one, jaki dom możemy wybudować na naszym terenie. Mogą zawierać zapis określający między innymi ilość pięter budynku, rodzaj i kształt dachu, a także kąt nachylenia połaci dachowych, wysokość kalenicy oraz kolor dachówki. Jeśli kupimy gotowy projekt domu przed uzyskaniem warunków zabudowy, może się okazać, że nie będziemy mogli zrealizować tego projektu ze względu na odchylenia względem wymagań formalnych.
Kąt nachylenia dachu
Podstawowym kryterium, względem którego dzielimy rodzaje dachów, jest kąt nachylenia połaci. Wyróżniamy dachy płaskie oraz dachy spadziste. Obecnie rzadko w Polsce buduje się domy z płaskimi dachami ze względu na warunki formalne. Należy pamiętać, że dach spadzisty umożliwia naturalne odprowadzenie wody deszczowej oraz zgromadzonego śniegu. Z tego powodu w projektach domów nowoczesnych stosuje się dachy spadziste o niskim kącie nachylenia. Większość projektów domów tradycyjnych zawiera dach stromy, który daje możliwość aranżacji poddasza. Domy parterowe są przykryte najczęściej rozległymi dachami o łagodniejszym spadku.
Kwestia finansowa
Zależny od stopnia skomplikowania konstrukcji dachu jest oczywiście koszt jego wykonania. Najprostszy, a zarazem najtańszy jest dach dwuspadowy. Najdroższy będzie dach wielospadowy. Należy pamiętać, że wszelkie elementy komplikujące konstrukcję dachu – a więc lukarny oraz tzw. wole oka – podwyższą koszt realizacji.
Budując dach o prostej konstrukcji, łatwo jest wymierzyć i oszacować ilość materiału potrzebnego do jego pokrycia. W przypadku dachów wielospadowych może pozostać wiele spadów. Ponadto będą wymagały zastosowania większej ilości materiałów izolacyjnych.
Wygląd budynku
Kształt dachu decyduje o wyglądzie całego budynku. Związany jest ściśle z architekturą całego budynku, a więc zależy od tego, czy dom został zbudowany na rzucie kwadratu, prostokąta czy może litery L. Do wyboru mamy dachy o najróżniejszej konstrukcji, między innymi są to dachy dwuspadowe, namiotowe, mansardowe, naczółkowe czy półszczytowe. Dachy płaskie sprawiają, że budynek wygląda nowocześnie, zaś dachy czterospadowe kojarzą się ze stylem tradycyjnym. Natomiast charakteru górskiego można dodać domowi, budując dach półszczytowy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)