Szukaj na tym blogu
sobota, 11 lutego 2012
Nawilżacze powietrza lekiem na suche zło?
Suche powietrze w naszym mieszkaniu jest odpowiedzialne za kłopoty z zatokami i skórą, pieczenie oczu, choroby układu oddechowego... Jest ono szczególnie niepożądane w pomieszczeniach, w których mieszkają alergicy.
Można je zwalczać za pomocą nawilżaczy powietrza, których jednak powinno się używać z umiarem, gdyż zbyt duże nawilgotnienie powoduje rozwój pleśni i grzybów – bardzo lubianych przez roztocza, co jest z kolei bardzo nielubiane przez ludzi.
Nawilżać rozsądnie
Nawilżacze powietrza skutecznie walczą z takimi dolegliwościami jak drapiące gardło, wysuszona skóra czy piekące oczy. Należy jednak podkreślić, że nie są one lekiem na całe suche zło i niewłaściwie używane mogą jeszcze pogorszyć sprawę. Podstawowym zagadnieniem jest tu tak zwana wilgotność względna – wyrażony w procentach stosunek rzeczywistej zawartości pary wodnej w powietrzu do maksymalnej ilości, jaką może ono posiadać przy określonej temperaturze bez skroplenia. Im chłodniej, tym jest ona większa i tym łatwiej skrapla się para wodna. Lekarze zalecają utrzymanie wilgotności względnej na poziomie od 40 do 60%. Gdy jest niższa, powietrze jest wysuszone i wyciąga wilgoć z naszej skóry, roślin, a nawet drewnianych mebli, boazerii czy parkietu. Zbyt duża wilgotność sprzyja zaś roztoczom odpowiedzialnym za alergie – dlatego tak ważne jest, by nawilżać powietrze rozsądnie.
Rodzaje nawilżaczy
Wszystkie pracują z wodą, jednak jedne wykorzystują tę z kranu, inne przegotowaną. Istnieją nawilżacze z wbudowanym czujnikiem wilgotności, wyświetlaczem czy zawierające substancje antybakteryjne. Poniżej podstawowe rodzaje:
termiczne (grzewcze) – w zbiorniku mają grzałkę (niektóre z nich także filtr), dzięki której woda gotuje się i paruje niszcząc zanieczyszczenia. Ich zaletą jest duża wydajność, wadą – zużywanie dużej ilości energii;
parowe (parujące) - wykorzystują naturalną zasadę parowania. Posiadają zbiornik na wodę oraz filtr, dzięki któremu zassane powietrze oczyszcza się, nawilża i powraca. Ich zaletami jest niewidoczność pary i niskie zużycie energii, zaś wadami: niska wydajność i słyszalna praca;
ultradźwiękowe – wytwarzają ultradźwięki, które rozbijają cząsteczki wody, dzięki czemu powstaje chłodna, nawilżająca mgiełka. Zalety: cicha praca, wysoka wydajność, mała energochłonność. Wady: wymagają częstego czyszczenia.
Na co zwrócić uwagę kupując sejf?
Dobry sejf nie jest zły. Ta metalowa skrzynka lub szafa w razie włamania zabezpieczy kosztowności – pieniądze, biżuterię, papiery wartościowe czy dokumenty przed lepkimi palcami złodziejaszka, który wtargnie do naszego domu.
Ochroni też nasze skarby przed ogniem w przypadku pożaru. Warto zatem zastanowić się, jakie cechy powinien mieć, by jak najlepiej spełnić pokładane w nim nadzieje.
Klasa odporności
Cecha oznaczana cyfrą arabską 0 i rzymską (od I do X). Decyduje o jakości sejfu: im wyższa klasa odporności, z tym mocniejszym sejfem mamy do czynienia. Z silniejszymi zabezpieczeniami idzie w parze większa wartość ubezpieczenia kosztowności. Jednostka przeliczeniowa to 120 średnich krajowych pensji; w sejfach klasy I przechowuje się przedmioty o wartości 0,5 jednostki przeliczeniowej, zaś w klasie II – do 1,5. Jeśli sejfy są powiązane z systemem alarmowym, wartość ta może się zwiększyć nawet do 3 – zabezpieczenie mienia na najwyższym poziomie.
Ognioodporność i wodoodporność
Oczywistym jest, że w razie pożaru sejfu nie da się wynieść. Skuteczna ochrona przeciwpożarowa ma więc fundamentalne znaczenie. Istnieją sejfy, w których temperatura nie przekroczy 50°C przy poddawaniu go działaniu temperatury rzędu 1000°C, jednak jeśli przechowujesz w nim papiery wartościowe, lepiej zainwestuj w taki, który wytrzyma 150°C. Ważna jest również odporność na wodę – żeby przechowywane w sejfie przedmioty nie uległy zniszczeniu w razie zalania.
Rodzaje zamków
Sejfy mają zwykle szyfrowe zamki mechaniczne lub elektroniczne. Zaleca się jednak, by były one wyposażone w oba typy, gdyż w razie podrobienia zwykłego klucza, złodziej będzie musiał poradzić sobie jeszcze z o wiele bardziej skomplikowanym zamkiem elektronicznym, którego można nawet zaprogramować tak, by pozwalał się otworzyć tylko o określonych porach. Można także wprowadzić tzw. kod wymuszony, który co prawda otworzy drzwi, ale jednocześnie włączy alarm. Niektóre sejfy są także wyposażone w czytniki linii papilarnych.
Dyskrecja
Dobry sejf to taki, który nie rzuca się w oczy. Najlepiej zachować jego istnienie w tajemnicy - nawet przed własnymi dziećmi, gdyż mogą one chcieć się pochwalić przed kolegami i sąsiadami. Sejf musi być dyskretny, ukryty przed ciekawskimi oczami. Można także zainstalować sobie dwie takie skrytki i jedną z nich używać częściej, a drugą ukrywać nawet przed domownikami.
Ochrona roślin na działkach i w ogrodach
Rozpocznijmy od odpowiedzi na pytanie:, czym właściwie różni się ochrona roślin w małym ogrodzie od tej na polu czy w produkcyjnym sadzie? Tego typu pytań jest wiele a odpowiedzi sprowadzają się z reguły do wspólnego mianownika.
W końcu choroby i szkodniki te same, zagrożenie dla roślin czy dla plonu podobne…, a więc, o co właściwie chodzi?! Odpowiedź jest prosta – o ile rolnik czy ogrodnik na pierwszym miejscu stawia wysokość plonu, efekt ekonomiczny produkcji, a w ostatnim okresie w coraz większym stopniu bezpieczeństwo, o tyle dla działkowca czy właściciela innego małego ogrodu znacznie większą wartość będzie miał odpoczynek poprzez pracę, zdrowie własne oraz rodziny i bezpieczeństwo stosowanych metod. Oczywiście są i tacy działkowcy, dla których działka to źródło dodatkowego czy podstawowego zarobkowania, ale ci są w zdecydowanej mniejszości. Tak, więc zakładając, że odpoczynek i satysfakcja z samodzielnie uzyskanych warzyw, owoców czy kwiatów stanowią dla większości podstawową wartość, zastanówmy się, czym właściwie powinien kierować się właściciel działki w swojej codziennej pracy w ogrodzie.
Nie szkodź sobie i innym.
W końcu, jeżeli nawet posiadamy wysoko wydajny opryskiwacz spalinowy, to chmura drobno rozbitych cząstek cieczy roboczej przemieści się z łatwością na działkę sąsiada, a nawet dalej. Jeżeli posiadamy sprzęt niższej klasy i próbujemy go wykorzystać do ochrony kilkumetrowych drzew, to na pewno duża część cieczy spadnie na opryskującego i na rośliny rosnące w sąsiedztwie chronionej rośliny. W tym miejscu trzeba też postawić zasadnicze pytanie: ilu działkowców posiada i wykorzystuje ubrania ochronne, maski, odpowiednie nakrycia głowy, ilu stosuje się do zasad bezpieczeństwa? Jeżeli tych zasad nie przestrzegamy to, jaką mamy gwarancję, że nasz organizm nie wchłonie kolejnej porcji pestycydu, a w roślinach i tych poddawanych kuracji jak i tych opryskanych przypadkowo, nie zgromadzą się pozostałości środków ochrony roślin przekraczające dopuszczalne normy? I co to ma wspólnego z szeroko rozumianą rekreacją i odpoczynkiem? A czy sąsiad, który akurat jest przeciwnikiem chemicznej ochrony nie ma prawa zaprotestować, jeżeli nieprzyjemny zapach rozpylonej cieczy wraz z niewidocznymi kropelkami dotrze do jego ogrodu i zakłóci spokój?
Ekonomia produkcji.
Nie należy także zapominać o ekonomii produkcji! Z pewnością nie jest to czynnik istotny dla większości działkowców, skoro sięgają po pestycydy, nie zastanawiając się czy zastosowany preparat przyniesie wymierny efekt pieniężny. Taki rezultat przyniesie przeprowadzony zabieg, jeżeli sprawdzony zostanie próg zagrożenia, a koszt samego zastosowanego środka będzie mniejszy od zwiększonej zabiegiem wartości plonu. Jakie to skomplikowane! Ale taka jest prawda, a z tego wynika oczywisty wniosek: dla stosującego środki ochrony roślin na działce wynik finansowy z pewnością nie jest istotny, bo w końcu te 2 czy 3 kg jabłek więcej napewno nie zwrócą poniesionych nakładów. Czy w takim razie nie należy zaniechać stosowania jakichkolwiek zabiegów? Przecież nie uda nam się zwalczyć parcha jabłoni jednym czy dwoma zabiegami – trzeba ich wykonać kilkanaście! Aby zwalczyć nasionnicę trześniówkę czy owocnicę żółtorogą, trzeba przede wszystkim wiedzieć, kiedy przeprowadzić zabieg a opryskiwanie truskawek kiedy już owocują w praktyce nie ma sensu.
Jak mieszkali nasi przodkowie cz. 2
Budownictwo mieszkalne we wczesnym średniowieczu było na tyle skomplikowane, że doczekało się własnej typologii. Najprostszy podział rozróżnia budynki naziemne i budynki wziemne. Natomiast każdą z tych dwóch grup archeologia dzieli dodatkowo na kilka podgrup.
Przy budowie swych domostw Słowianie używali co najmniej kilku technik konstrukcyjnych. Jak podają historycy, pomiędzy budynkami wziemnymi a naziemnymi najprawdopodobniej nie było istotnych różnic w kwestii wyposażenia. Prawdopodobne jest również, że nawet te skromniejsze konstrukcje półziemiankowe posiadały okna. Niektóre półziemianki i ziemianki nieposiadające pieca interpretowane są przez naukowców interpretowane jako podpiwniczenia lub dolny poziom budynku naziemnego.
Gród na Partynicach
Wracając jednak do podziału typologicznego należy zaznaczyć, że wśród budynków wziemmych należy wymienić:
- domy jamowe/ ziemianki o zarysie kwadratowym lub prostokątnym;
- budynki bez śladów po słupach o zaokrąglonych rogach (datowane na okres V-VIII w.);
- budynki jamowe ze śladami słupów podtrzymujących (od 1 do 3 słupów podtrzymujących strop lub z 4 słupami narożnymi i z 6/8 lub 10 słupami na linii ścian);
- długie prostokątne domy jamowe (wyposażane najczęściej w palenisko wyłożone kamieniami);
- domy owalne i o nieregularnym kształcie - głównie wpuszczane w ziemię (zanikło około X wieku);
- konstrukcje koliste i zagłębione - być może jurty (stanowią nikły odsetek znalezisk na terenie dawnej słowiańszczyzny).
Do grupy budynków naziemnych archeolodzy zaliczają natomiast:
- budynki wzniesione z belek lub bierwion - domy drewniane wznoszono z zastosowaniem mniej lub bardziej odrobionych pni, łącząc je najczęściej w technice zrębowej lub ramowej;
- konstrukcje bez żadnej podpory słupowej ścian i dachu - domy z bali
- budynki o konstrukcji słupowej.
Jak skutecznie zwalczyć perz?
Perz to chwast bardzo dobrze znany wszystkim rolnikom. Niezwykle uciążliwy i trudny do zwalczenia, konkuruje z roślinami o wodę i substancje pokarmowe pobierane z gleby.
Stwierdzono, że zarówno żywe, jak i martwe kłącza perzu wytwarzają toksyczne substancje hamujące rozwój roślin znajdujących się w pobliżu. Dodatkowo sprzyja on rozwojowi grzybów chorobotwórczych (jak mączniak właściwy czy rdza żółta) i jest żywicielem szkodników (np. ploniarki zbożówki). W polskich warunkach perz występuje na 80% gruntów rolnych – na wszystkich rodzajach gleb (najbardziej sprzyjają mu te lżejsze). Rozmnaża się przez rozłogi i nasiona – jedna roślina może w ciągu sezonu wegetacyjnego opanować od 15 do 20 m² powierzchni pola. Rolnicy walczą z tym chwastem za pomocą metod mechanicznych, mechaniczno-chemicznych i chemicznych.
Metoda mechaniczna
Najskuteczniejsza latem, gdy rozłogi zawierają niewielką ilość substancji pokarmowych (wiosną i jesienią, gdy mają ich dużo, z każdego fragmentu mogą wyrosnąć nowe pędy). Najogólniej mówiąc, mechaniczny sposób na perz polega na usunięciu jego rozłogów z pola, a następnie jego zmęczeniu i uduszeniu. Przy suchej pogodzie w miarę skuteczna jest głębsza podorywka – sporo rozłogów chwastu zalega na głębokości nawet 10 cm. Po wyciągnięciu ich na wierzch, perz wyciąga się kultywatorem sprężynowym, a broną średnią wytrzepuje się rozłogi z grudek ziemi. Na sam koniec perz zgrabia się i wywozi z pola. Mechaniczne zabiegi można z powodzeniem łączyć z uprawą mieszanek roślin strączkowych (np. peluszki z owsem). Należy je też uzupełniać dobrym płodozmianem.
Metoda mechaniczno-chemiczna
Najskuteczniejsza metoda – niszczy ok. 90 % perzu. Wybierając ten sposób, rolnicy po sprzątnięciu przedplonu wykonują podorywkę, bronują ją i zostawiają, aż perz zzielenieje i osiągnie wysokość 15-20 cm. Wtedy następuje opryskiwanie jednym ze środków chemicznych, które opiszę w dalszej części.
Metoda chemiczna
Najlepsze rezultaty przynosi, gdy stosuje się ją od drugiej połowy sierpnia do później jesieni, a perz mierzy od 10 do 25 cm. Wykorzystywane preparaty (np. Roundup 360 SL, Klinik 360 SL) to herbicydy dolistne o układowym działaniu. Pobierają je zielone części roślin, następnie trafiają one do korzeni i rozłogów powodując zamieranie. Efekty są widoczne już po tygodniu, zaś całkowite zamieranie chwastów następuje po około trzech tygodniach.
Sposoby na ślimaki w ogrodzie
Ślimaki z pewnością są bardzo lubiane przez dzieci, które od małego uczą się wierszyka na ich temat, a także przez Francuzów pałaszujących je namiętnie na obiad.
Tego samego nie można powiedzieć o ogrodnikach, dla których są one żarłocznymi szkodnikami gustującymi zwłaszcza w kiełkujących, młodych roślinkach. Ślimaki pozostawiają po swoich niezapowiedzianych wizytach nieregularne dziury w liściach i płatkach (mniejsze pochłaniają w całości) oraz ślady obecności w postaci charakterystycznego pasa zaschniętego śluzu. Jeśli panoszą się także w Twoim ogrodzie, poczytaj o domowych sposobach na tych obślizgłych, nieproszonych gości, a jeśli to nie pomoże – sięgnij po cięższą artylerię.
Metody naturalne
1. Rośliny
Unikajmy sadzenia roślin, które stanowią podstawę diety ślimaków: ozdobnych aksamitek, cynii, dalii, białych lilii, astrów chińskich, nasturcji. Jeśli chodzi o rośliny sadownicze, te szkodniki uwielbiają maliny, truskawki i poziomki, zaś z warzyw: kapustę i sałatę, marchew, buraki ćwikłowe. Nieproszonych gości z pewnością odstraszy zaś mydlnica lekarska, majeranek i macierzanka. Można je posadzić w pobliżu miejsc, gdzie zauważymy skupiska ślimaków.
2. Naturalni wrogowie
Ślimaki są przysmakiem ptaków (zwłaszcza kosów, szpaków i gawronów), ropuch, jeży, ryjówek, jaszczurek i drapieżnych owadów: chrząszczy biegaczy i muchówek. Plaga ślimaków grozi nam więc tylko wtedy, gdy zabraknie im naturalnych wrogów.
3. Porządki i bariery
Ślimaki uwielbiają wilgotną i deszczową pogodę, dlatego należy pamiętać, żeby podlewać rośliny punktowo i tylko ranną porą. Szkodniki chowają się wszędzie tam, gdzie wilgoć i chłód, a więc pod kamieniami, deskami oraz w miejscach, gdzie przekopano roślinne resztki. Wiadomo, że nie jesteśmy w stanie zlikwidować wszystkich potencjalnych kryjówek, ale możemy usuwać chwasty i pozostałości roślin, kosić trawę oraz zbierać gałęzie, pod którymi znajdują one schronienie. Pojedyncze rośliny można także chronić umieszczając blisko nich przeszkody, których ślimaki nie są w stanie pokonać – np. trociny, igły sosnowe, trociny, żwir, niegaszone wapno. Niestety są one skuteczne tylko wtedy, gdy nie pada deszcz.
Metody chemiczne
Dobry sposób na ślimaki w ogrodzie to zastosowanie nawozów mineralnych do nawożenia roślin (takich jak np. Kainit), które powodują poparzenia. W sklepach znajdziemy także następujące, silnie toksyczne środki: Anty-Ślimak Spiess Urania 04GB, Ślimax 04 GB czy Ślimakol 06GB,
Wart polecenia jest preparat biologiczny Nemaslug. Rośliny możemy także opryskiwać nierozcieńczoną gnojówką z bylicy piołuny czy orlicy pospolitej – nasze rośliny szybko przestaną smakować ślimakom.
Sposoby na modną łazienkę
Dobrze wyposażona, stylowo zaaranżowana i elegancko wykończona łazienka to luksus. Jednak na ten luksus stać każdego, kto wykaże się przede wszystkim przestrzenną wyobraźnią i znajomością najnowszych, łazienkowych trendów.
Należy bowiem pamiętać, że droga łazienka absolutnie nie jest synonimem nowoczesnej i modnej łazienki.
Jak zaprojektować łazienkę?
Przede wszystkim musimy zacząć od zdecydowania się na to czy chcemy, aby nasza łazienka była nowoczesna i minimalistyczna czy modna, ale stylizowana na tradycyjną. Wziąć należy pod uwagę również to, jak dużą powierzchnię mamy do zagospodarowania oraz czy chcemy, aby spełniała inne funkcje poza tymi oczywistymi.
Jeżeli dokonamy już tych wstępnych założeń, kolejność naszych działań powinna być następująca. Po pierwsze wykończenia podłóg i ścian, następnie biały montaż, czyli instalacja umywalek, wanien, toalet, brodzików itp., a na samym końcu meblowanie i dekoracja.
Zakupy materiałów niezbędnych do każdego z tych etapów będą zależne właśnie od efektu końcowego, jaki chcemy uzyskać, dlatego nie zapomnijmy o wcześniejszym zaplanowaniu całej aranżacji.
Najpopularniejszym materiałem wykończeniowym do łazienek są oczywiście płytki ceramiczne. Do wyboru mamy jednak cała masę ich różnego rodzaju wariantów teksturowych i kolorystycznych. Poza tym, do przestrzeni łazienek coraz częściej trafiają materiały, które zbliżyć mają nas do kontaktu z naturą. Wykorzystać możemy więc również drewno i kamień, z równym powodzeniem łącząc oba elementy. Współczesne technologie produkcji farb i tapet, nadają im takie cechy, że również one świetnie nadają się do wykończenia ścian w narażonym na wilgoć pomieszczeniu.
Kolejnym wyborem, jakiego musimy dokonać będzie rozstrzygnięcie pomiędzy wanną, a prysznicem. Chyba, że mamy tak dużo przestrzeni do zagospodarowania, że spokojnie możemy zdecydować się na te dwa rozwiązania. Nowoczesne i minimalistyczne łazienki najczęściej wyposaża się w kabiny prysznicowe. Rzadko jednak są to typowe narożne kabiny z brodzikiem. Najpopularniejsze stały się bowiem te w stylu Walk-In, które tworzy się za pomocą przeszklenia części przestrzeni łazienki, bezpośrednio na posadzce z odpływem. W tego rodzaju kabinach, bardzo często zamiast tradycyjnej baterii ze słuchawką instaluje się tak zwaną deszczownicę.
Jeżeli wanna i tradycyjny styl to koniecznie w wersji wolnostojącej, w stylizacji angielskiej. Zabudowane w narożnych częściach pomieszczenia wanny całkowicie wyszły z mody.
W każdej łazience muszą zaistnieć lustra. Nie można o tym zapomnieć ponieważ bardzo ważna jest ich rola użytkowa. Dobrze jest jednak wykorzystać ich cechy do powiększenia pomieszczenia (o ile to konieczne), nadania mu eleganckiego designu, a także eksperymentów z oświetleniem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)