Szukaj na tym blogu

sobota, 11 lutego 2012

Jak mieszkali nasi przodkowie cz. 1

Informacje dotyczące budownictwa Słowian w okresie wczesnego średniowiecza pełne są rozbieżności. Różnorakość opisów średniowiecznych kronikarzy można jednak z łatwością wyjaśnić warunkami geograficznymi. Jak się okazuje, już na wczesnym etapie osadnictwa nasi przodkowie stosowali wielorakie techniki architektoniczne. Ze źródeł pisanych wynika dość ogólny wniosek, że przedstawiciele słowiańszczyzny zamieszkiwali ziemianki, klecie, domy drewniane, letnie szałasy, a nawet budowle palowe. Do budowy domostw we wczesnym średniowieczu używano drewna pochodzącego z drzew iglastych (takich jak świerk, jodła, sosna) oraz liściastych (dąb, buk). Co oczywiste, dobór materiału uzależniony był od bliskości występowania danych gatunków drzew i łatwości ich pozyskania. Wybór drzewa uzależniony był ponadto od jego odporności, podatności na obróbkę i żywiczność. Domy we wczesnym średniowieczu Czynniki te sprawiły, że najchętniej wybieranymi drzewami były dwa gatunki drzew - sosna (sprężystość, wytrzymałość, duża zawartość żywicy) i dębu (trwałość i odporność na ścieranie, brak dużej ilości sęków, bardzo łatwy w obróbce). Z badań wynika, że najlepszą porą przeznaczoną na wycinkę drzew był okres od jesieni po wczesną wiosnę - czas, kiedy drewno zawiera mniejszą niż przez resztę roku ilość wody, co z kolei podnosiło jego twardość. Dzięki wielu próbom - z pewnością również nieudanym - Słowianie wypracowali technikę budowy sadyb, które przypominają m.in. dzisiejsze domy z bali lub tzw. domy konstrukcyjne. W przeciwieństwie do zachodu Europy - gdzie w tym okresie zaczęły pojawiać się konstrukcje z kamienia - od kijowszczyzny po Łabę Słowianie wybierali najłatwiejsze skuteczne rozwiązania. Dlatego też archeolodzy wskazują jako najbardziej popularne - tanie domy drewniane.

Rolety – wady i zalety

Urządzając nasze mieszkania chcemy, by były nie tylko piękne, ale i funkcjonalne. Ten trudny do osiągnięcia kompromis z reguły udaje się wtedy, gdy dobrze zaplanujemy każdy etap prac. Dziś zastanowimy się, czy warto nabywać rolety. Rolety_WarszawaZalety rolet Rolety mają wiele zalet, dzięki którym często decydujemy się na ich zakup. Ten typ praktycznej dekoracji okiennej jest bardzo łatwy w montażu – niektóre modele nie wymagają nawierceń, gdyż w odpowiedni sposób podwiesza się je na oknie. Rolety mają najróżniejsze stopnie grubości i przeźroczystości – od bardzo delikatnych, które tylko lekko ograniczają wpadanie światła do wnętrza, bo rolety gumowane, całkowicie maskujące pomieszczenie i uniemożliwiające stwierdzenie, czy ktoś przebywa w mieszkaniu. Rolety mają także rozmaite wzory i faktury, wykonywane są także z różnych rodzajów materiału – w sprzedaży dostępne są również modele bambusowe. Tak duża różnorodność sprawia, że niemal każdy z nas znajdzie dla siebie idealny model, wzór, sposób montowania. Rolety są bardzo popularne, ale dzięki temu, że jest ich tyle, nie musimy obawiać się, że sąsiad kupi identyczne. Poza tym wiele firm specjalizuje się w indywidualnych zamówieniach – firma dokonuje pomiarów i montuje rolety a Klient wybiera wzór na życzenie. Dzięki temu nawet nietypowe okna czy drzwi balkonowe można zaopatrzyć w piękne, doskonale pasujące rolety. Rolety mają praktyczne zastosowanie – po to je montujemy. Najczęściej zastępują zasłony – wystarczy je opuścić, aby ograniczyć dostęp światła do wnętrza a także uchronić się przed wścibskimi spojrzeniami sąsiadów. Rolety są ładne i estetyczne, chronią naszą prywatność oraz pozwalają wypoczywać bez narażania się na ataki ostrego słońca. Wady rolet Rolety posiadają jednak i swoje wady, które trzeba rozważyć, decydując się na ich zakup i montaż. Po pierwsze – rolety w przeciwieństwo do np. żaluzji, nie pozwalają na regulowanie kąta padania światła. Oznacza to, że roletę możemy albo ponieść, albo opuścić na pożądaną wysokość, ale nie możemy regulować tego, pod jakim kątem światło wpada do wnętrza. Po drugie – większość rolet, jakie nabywamy, nie gwarantują pełnej prywatności – na ich tle najczęściej widać sylwetki ludzi, znajdujących się w pokoju. Po trzecie – nabywając rolety, kupujemy określony styl, kolor, motyw i fakturę, które pasują do wnętrza. W kolejnym sezonie, gdy chcemy np. pomalować ściany, musimy uwzględnić to, jakie mamy rolety – to pewne ograniczenie, bo przecież co roku nie wymienimy rolet tylko dlatego, że nie pasują do koncepcji nowej barwy ścian czy kompletu wypoczynkowego. Podsumowanie Rolety są ładne i praktyczne, ich montaż nie nastręcza trudności (można to zrobić samemu lub zlecić odpowiedniej firmie). Na rynku są setki modeli rolet w najróżniejszych kolorach, gładkie, z nadrukami, bambusowe, we wzory – każde z nich jednak zdobią okno i pomagają w zachowaniu prywatności. Jednak rolety to też ograniczenia – trzeba liczyć się z nimi podczas remontu czy zakupu nowych mebli. Rolety są więc jedną z opcji do rozważenia – to, że są modne nie oznacza, że trzeba je posiadać, mogąc kupić przecież zasłony czy żaluzje.

Kompost – jak zrobić i się nie ubrudzić

Kompost to jeden z najbardziej popularnych organicznych nawozów. Sam proces kompostowania sięga początków rolnictwa – jest znany ludzkości od wieków. Podstawą jest tu naturalna zasada zamkniętego obiegu materii w środowisku; w naturze nic nie ginie, a wytworzony przez faunę i florę biomateriał możemy wykorzystać jako naturalny nawóz. Nieskomplikowana procedura uzyskiwania i niskie koszty sprawiają, że kompost zdobywa w ogrodach i na działkach coraz większą popularność. Co trzeba wiedzieć, żeby go pozyskać i właściwie wykorzystywać? Kompostowanie to kontrolowany rozkład materii organicznej, przy czym słowo „kontrolowany” ma tutaj kluczowe znaczenie: nie pozwalamy bowiem naturze powoli rozłożyć biomasy, lecz przyspieszamy ten proces zapewniając optymalne warunki dla organizmów, które się tym trudzą. Pierwszy krok to wybór miejsca, gdzie ustawimy kompostownik - pojemnik, w którym przebiega proces rozkładu odpadów biodegradowalnych. Nie może on być zalewany przez wodę, a z drugiej strony zbyt nasłoneczniany. Warto także oszczędzić jego widoku potencjalnym gościom – ze względu na wątpliwe walory estetyczne. Na wybranym kawałku terenu należy przekopać ziemię i wysypać kilkunastrocentymetrową warstwą torfu. Na kolejnych poziomach na zmianę umieszczamy odpadki organiczne, z których już niedługo uzyskamy nawozy, oraz ziemię ze wcześniejszych kompostowników (można zastąpić nawozem zwierzęcym). Po każdej warstwie obowiązkowo należy dostarczyć wapna lub popiołu drzewnego (by nasz kompost nie był zbyt kwaśny). Całość należy przykryć warstwą ochronną z torfu lub ziemi kompostowej z poprzednich lat, a na samym czubku – trawą lub liśćmi. Jeśli zależy nam na wyglądzie, nie musimy usypywać zwykłej pryzmy – sklepy ogrodnicze sprzedają gotowe kompostowniki, możemy także zrobić je sami z desek lub listewek. Przejdźmy teraz do najważniejszej kwestii: co odkładać, a czego się wystrzegać. Otóż jak najbardziej możemy w naszym kompostowniku składować wszystkie odpadki organiczne (od skoszonej trawy po resztki z naszego stołu), przy czym należy pamiętać, że muszą być one urozmaicone. Unikać należy chwastów oraz części roślin męczonych przez choroby i rosnących blisko ruchliwych ulic. Nie należy również odkładać cytrusów, surowego mięsa i kości. Jeśli zaś chodzi o prace, które należy wykonywać przy kompostowniku: raz na jakiś czas przekopać kompost oraz zapewnić mu odpowiednią wilgotność.

Jak optycznie powiększyć pomieszczenie?

W dużych miastach ceny mieszkań osiągają zawrotne ceny – nic więc dziwnego, że plagą dzisiejszych czasów stały się mieszkanka tak małe i ciasne, że można się w nich nabawić klaustrofobii. Często sytuację pogarsza dodatkowo niewłaściwie umeblowanie powodujące, że wnętrza automatycznie wydają się jeszcze mniejsze. Z pustego i Salomon nie naleje? Może i tak, bo metrażu pokoju nie da się powiększyć magiczną różdżką. Można jednak – jak za pomocą czarów – sprawić, że nieduży pokój sprawiający wrażenie zagraconego, będzie wyglądał na większy. Poznaj szereg sprytnych sztuczek opierających się na odpowiednim doborze kolorów, oświetleniu i aranżacji mebli, a przestrzeń w Twoim domu optycznie się powiększy. Maluj na jasne kolory Pomaluj ściany na jasne kolory, które świetnie odbijają światło optycznie powiększając pomieszczenie. Najwięcej ugrasz bielą, zaraz po niej szarościami i chłodnymi pastelami (jak błękit, fiolet i beż). Warto także pomalować listwy na kolor jaśniejszy niż ten na ścianach, dzięki temu wydadzą się cofnięte do tyłu, co dodatkowo zmyli oczy. Jeśli Twój pokój jest wąski, ale długi – dwie krótsze ściany pomaluj na ciemniejszy kolor, a dłuższe na jaśniejszy (wykorzystując tę samą paletę barw). Można także wykorzystać tapety: te w pionowe pasy dają iluzję wyższego pomieszczenia, unikać natomiast należy pstrokatych, gęstych wzorów. Wykorzystaj ściany Ściany to spore płaszczyzny, na których możesz wiele zmieścić (oszczędzając podłogę!). Dobrym rozwiązaniem są odkryte półki w kolorze wnętrza oraz kilka zamkniętych szafek. Im wyżej zamontowane, tym lżej będą wyglądać. Nie wieszaj zbyt wielu dekoracji – zdjęć, plakatów, obrazów. Zbyt obciążone nimi ściany sprawiają, że wnętrze wygląda na przepełnione. Podłogi z połyskiem Może to być tradycyjna, lakierowana deska albo malowana białą lub szarą emalią z kryjącym połyskiem. Jeśli pokój jest nowoczesny, wskazany jest także polerowany gres złagodzony drewnem czy ciepłymi tonacjami (sam w sobie wprowadza zimny klimat). Na podłodze powinny stać jedynie meble – żadnych doniczek z kwiatami, figurek, sprzętu elektronicznego czy lamp podłogowych sprawiających wrażenie nieładu i ciasnoty (a nic nie jest większym wrogiem przestronności niż bałagan!). Pozbądź się także większych dywanów. Meble Im ich mniej, tym lepiej. W miarę możliwości kupuj meble wielofunkcyjne i składane. Jeśli chodzi o rozmieszczenie, dobrym pomysłem jest ustawienie ich pod kątem, co odciągnie uwagę od krótkich ścian wykorzystując fakt, że małe pomieszczenie jest najdłuższe po przekątnej. Duże szafy stawiaj w kącie, możesz je także wbudować w ścianę.

Jak czyścić wannę z hydromasażem?

Wyobraź sobie taką sytuację: wracasz zmęczona do domu po całym dniu w pracy, a na dworze tak wieje i pada, że po powrocie wyrzucasz zmaltretowany parasol prosto do śmietnika. Nietrudno, prawda? Czy może być na to kiepskie samopoczucie lepsze lekarstwo, niż gorąca, aromatyczna kąpiel w wannie z hydromasażem? Oczywiście, że nie. Napełniasz zbiornik wodą, wlewasz pachnący płyn do kąpieli, zapalasz świece i zanurzasz się w wodzie z pianą. Włączasz system hydromasażu i … z dysz wypływają czarne kawałki brudu, a w łazience zaczyna unosić się gryzący zapach. Nigdy więcej? W tym artykule dowiesz się, jak sprawić, by ten czar nie prysnął. Masaż wodny ma właściwości lecznicze (poprawia krążenie krwi, a także działa korzystnie na skórę) i relaksacyjne (poprawia samopoczucie, pobudza i usuwa zmęczenie), jednak może nas także narazić na styczność z licznymi bakteriami i grzybami. W jaki sposób? Tradycyjne wanny z hydromasażem składają się z systemu pomp, dysz i rur, które dostarczają do zbiornika wodę pod ciśnieniem. W miejscach tych, w miarę użytkowania, gromadzą się bakterie i osady, które z czasem mogą powodować zanieczyszczenie wody i nieprzyjemny zapach. W przewodach zbierają się również resztki mydła i płynów do kąpieli, a także kamień. Taka mieszanka jest dla naszego zdrowia niezwykle niebezpieczna, dlatego warto wiedzieć, sobie z nią radzić. Dezynfekcję wanny powinno się przeprowadzać raz na sześć do ośmiu kąpieli, przynajmniej raz w miesiącu. Jeśli zaś służy nam ona także do tradycyjnej kąpieli z użyciem mydła, powinno się to robić po każdym użyciu. Nie wolno używać środków żrących, a jedynie przeznaczone specjalnie do tego celu, np. SU004 marki Koło czy płynu HG. Nie uszkadzają one elementów systemu i są proste w użyciu: do wanny bez automatycznego systemu czyszczenia należy wlać preparat (w ilości podanej przez producenta), napełnić ją gorącą wodą i włączyć funkcję masażu, zaś w systemach posiadających to udogodnienie wystarczy wlać środek i postępować zgodnie z instrukcją. Preparaty do czyszczenia eliminują przykry zapach, zabijają bakterie, usuwają kamień oraz osady z mydła nie dopuszczając tym samym do zatykania przewodów wewnątrz wanny.

A gdy braknie prądu – agregaty prądotwórcze

Żyjemy w XXI wieku, ale w dalszym ciągu istnieją obszary (i to w cywilizowanych krajach), gdzie nie ma dostępu do źródeł energii elektrycznej. Zdarza się również i tak, że sieć rozdzielcza jest przeciążona, a przerwa w dostawie energii powoduje duże szkody materialne. Lekarstwem na obie te bolączki są urządzenia zmieniające energię mechaniczną w elektryczną, czyli stanowiące samodzielne źródło prądu. Warto zastanowić się nad tego typu rozwiązaniem, ponieważ nigdy nie wiadomo, co może się stać. Agregaty prądotwórcze to generatory prądu, czyli prościej mówiąc urządzenia elektroenergetyczne składające się z prądnicy synchronicznej, silnika, rozdzielnicy elektrycznej i urządzeń kontrolno-pomiarowych, a także pomocniczych. Wszystkie te elementy umieszcza się w jednej metalowej konstrukcji tworząc autonomiczny zespół do wytwarzania energii elektrycznej, czyli prądu. Działa on na takiej zasadzie, że wykorzystując zjawisko indukcji elektromagnetycznej, odkryte przez wybitnego angielskiego naukowca Michaela Faradaya. W oparciu o kryterium przeznaczenia, wyróżnia się agregaty prądotwórcze o zastosowaniu lądowym oraz morskim. Te pierwsze, w zależności od sposobu umocowania, dzielą się dodatkowo na te o stałej i ruchomej instalacji. Agregatory różnią się od siebie mocą, funkcjonalnością, zastosowaniem, a także wielkością i paliwem napędzającym silnik. Do nabycia są urządzenia stacjonarne, przenośne, agregaty do traktorów, spawalnicze, a także inne specjalistyczne. Generatory prądu są stosowane wszędzie tam, gdzie nie ma stałych źródeł zasilania w energię elektryczną (a gdy ludzie potrzebują siły napędowej, światła i ogrzewania) lub gdy istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia przerw w dostawie tego prądu. W zasadzie, ich zastosowanie jest nieograniczone: są wykorzystywane w wielu dziedzinach: w budownictwie, w rolnictwie, w przemyśle wojskowym, w turystyce (na przykład na polach namiotowych i biwakowych), a nawet w służbie zdrowia (efektem awarii linii energetycznej nie może być przecież przerwa w dostawie prądu dla urządzeń podtrzymujących ludzkie życie, to mogłoby się zakończyć tragicznie). Można je kupić lub wynająć, przy czym warto wybrać urządzenia renomowanych firm takich jak na przykład Iveco czy Honda. Zmniejsza to niebezpieczeństwo psucia się agregatu, a jeśli już taki incydent będzie miał miejsce – z łatwością znajdziemy zapasową część. Warto więc się nad tym zastanowić.

Wybieramy bramę garażową

Garaż stanowi ważną cześć każdego budynku mieszkalnego, gdyż to właśnie w nim przechowujemy nasz samochód (często także wiele innych, cennych rzeczy). Gdy budujemy lub remontujemy dom, musimy podjąć wiele ważnych decyzji o wiążących nas na całe lata konsekwencjach. Jedną z nich jest wybór odpowiedniej bramy garażowej, która musi być trwała, niezawodna, bezpieczna, łatwa w obsłudze i estetyczna. Wybór odpowiedniego rozwiązania do łatwych nie należy, dlatego nie podejmujmy go pochopnie. Podstawowym błędem popełnianym przez klientów budujących dom jest zapominanie o bramach garażowych, podczas gdy pomyślenie o nich już na samym początku oszczędza wiele czasu i nerwów. W niektórych gotowych projektach bramy są za wąskie – standardowo liczą 2,40 m na 2,125 m, co nie zapewnia komfortu wjazdu (stromy spadek przy wjeździe, warunki zimowe, coraz większe samochody). A wystarczyłoby poszerzyć je jedynie o 10-20 cm! Gdy uda nam się zrobić ten pierwszy krok i określić optymalne wymiary, musimy sobie odpowiedzieć na parę pytań: jaki typ bramy będzie dla nas najbezpieczniejszy i najwygodniejszy w obsłudze? Jaki typ konstrukcji zapewni garażowi odpowiednią izolację cieplną? Jaki wzór i kolor wybrać, by brama pasowała do elewacji budynku oraz stolarki budowlanej (okien i drzwi)? Największą popularnością cieszą się bramy uchylne i segmentowe. Te pierwsze są często montowane jako bramy zastępcze na czas budowy. Wykonane z blachy trapezowej, są tanie i bardzo proste w obsłudze. Stosowane zwykle w nieogrzewanych garażach wolnostojących. Nie są ekonomiczne, gdyż powodują duże straty ciepła. Bramy segmentowe są zaś zbudowane z dwóch blach umocowanych najczęściej w odległości 4 cm od siebie, pomiędzy które wtłacza się piankę poliuretanową. Składają się z czterech paneli załamujących się podczas wjeżdżania i ustawiających się pod sufitem. Sprawdzają się w praktycznie każdej sytuacji i stwarzają możliwość realizacji ogromnej ilości koncepcji estetycznych. Na rynku jest dostępnych wiele poszyć, wzorów i kolorów (warto zwrócić uwagę na firmę Hörmann). Otwierane pionowo w górę i chowane pod stropem, bramy segmentowe górne, gwarantują dużą oszczędność miejsca pozwalającą na swobodne parkowanie oraz szerokie światło przejazdu. Zastanawiając się nad wyborem odpowiedniej bramy garażowej, należy także rozważyć opcję z pilotem oraz awaryjne otwieranie w sytuacji wyłączenia prądu.